Nie jestem do kupienia, czyli wywiad którego nie było…

W piątek 26 lipca, dziennikarka olsztyńskiego tabloidu Aneta Markowska (amark), zwróciła się do mnie z prośbą o wywiad. Według jej zapewnień, rozmowa miała dotyczyć tylko Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego. Ponieważ ostatnio mam problemy ze znalezieniem wolnego czasu, poprosiłem o wysłanie pytań e-mailem.

To, co otrzymałem nie dotyczyło budżetu obywatelskiego. Dotyczyło mnie, mojej działalności społecznej, jej finansowania i kilku krążących ostatnio wrednych plotek. Całą niedzielę spędziłem na mozolnym konstruowaniu tekstów, rozważnie dobierając każde słowo. Wydaje mi się, że odpowiedziałem wyczerpująco i na temat. Niestety pomimo wcześniejszych ponagleń o jak najszybsze wysłanie, wywiad nie został opublikowany. Przypuszczam że moje wyznania po prostu nie spełniły krwawych oczekiwań pytającej. Dla mnie jednak są ważne. W związku z tym postanowiłem wrzucić całość na swojego bloga. Tekst jest niestety trochę przydługi, ale na pytania postawione ze z góry założoną tezą, nie dało się inaczej zareagować.

Nie jestem do kupienia.

– Byłeś w grupie NoBeton, gdzie w skrajnej formie krytykowałeś działania urzędu i prezydenta. Jak to się stało, że nagle zacząłeś mówić zgodnym głosem z miastem i urzędnikami i z tak wyrazistej krytyki doszedłeś do zaawansowanej współpracy?

Cały czas jestem w grupie nieformalnej NoBeton. Grupa istnieje i nikt mnie z niej nie wyrzucił. Od początku jednym z naszych priorytetów – poza działaniami zaczepnymi i krytyką poczynań administracji samorządowej – była praca organiczna. Pozytywnie wpływająca na olsztyńską rzeczywistość. W ubiegłym roku zgłosiłem grupę NoBeton do zadania Wspólna Przestrzeń, akcji Masz Głos Masz Wybór, prowadzonej przez Fundację Batorego. Główne założenie tej akcji to skuteczne współdziałanie strony społecznej z administracją samorządową, przy realizowaniu różnych pożytecznych dla społeczności lokalnej zadań. Chcieliśmy razem z jednym z olsztyńskich stowarzyszeń pracować nad zagospodarowaniem pewnej przestrzeni w mieście. Ponieważ w NoBetonie było zdecydowanie więcej chęci do działań zaczepnych, a robotę trzeba było zrobić, postanowiłem, że wycofam grupę z zadania i zrobię to inaczej. Skrzyknąłem kilka osób z Zatorza i tak narodziło się SWAO, które przygotowało badanie opinii mieszkańców przed konkursem architektonicznym na zagospodarowanie placu Dunikowskiego. Udało nam się – nie bez wysiłku – uzyskać zapewnienie, że wyniki badań zostaną uwzględnione w warunkach konkursu architektonicznego. Badanie zostało przeprowadzone, a wyniki zostały do warunków konkursu załączone.

Czym innym jest krytyka działań administracji samorządowej, a czym innym jest praca na rzecz miasta. Czy w związku z tym, że krytycznie oceniam część dokonań obecnej ekipy, powinienem się obrazić i nic nie robić? Czy widzisz możliwość wprowadzenia budżetu obywatelskiego w Olsztynie bez współdziałania z administracją samorządową? Ja nie widzę. Jeżeli mam możliwość zrobienia czegoś dobrego, to staram się ją wykorzystać. Priorytetem jest dla mnie dobro miasta i jego mieszkańców. Doba ma tylko 24 godziny, a środowisko malkontentów w naszym mieście funkcjonuje nadzwyczaj dobrze i bez mojego w nim udziału. Jeżeli coś mi się nie podoba, dalej potrafię o tym mówić. Staram się przy tym rozróżniać rzeczy na które mam wpływ od tych, na które wpływu nie mam. I zamiast głośno krzyczeć staram się konstruktywnie dyskutować.

Nie wiem skąd wniosek, że zacząłem mówić zgodnym głosem z urzędnikami. Spieram się z nimi nadzwyczaj często i niektórzy maja mnie już zwyczajnie dość. Ale nie mogę zapomnieć, że jest do wykonania konkretne i ważne zadanie. Jakiś czas temu poprosiłem Cię o dwa teksty dotyczące niezbyt starannego, moim zdaniem, informowania mieszkańców o spotkaniach dotyczących Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego. Teksty zamieściłaś. Takie działanie z mojej strony świadczy o tym, że mówię jednym głosem z urzędnikami? Oddzielmy nadinterpretacje, pogłoski i pomówienia od faktów.

– Na jakiej zasadzie zostałeś wyłoniony do grupy prowadzącej projekt OBO?

Budżet obywatelski nie narodził się w Olsztynie w tym roku. Od co najmniej dwóch lat Olsztyńska Rada Organizacji Pozarządowych z przewodniczącą – Moniką Falej, próbowała przekonać prezydenta do jego wprowadzenia. W zeszłym roku poświęcono temu tematowi jedną z Olsztyńskich Kawiarenek Obywatelskich. Grupa zebranych tam osób wypracowała najsłuszniejszą wg niej drogę postępowania – poprzez rady osiedli. Ze względu na to, iż dowiedziałem, że 2013 roku, w ramach Masz Głos Masz Wybór, będzie zdanie dotyczące budżetu obywatelskiego, te ustalenia nie zostały wdrożone. Natomiast jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności – już po uchwaleniu budżetu na 2013 r. – z oficjalnym wnioskiem o budżet obywatelski w Olsztynie wystąpił Ruch Palikota. Równie dziwnym zbiegiem okoliczności członkowie Ruchu napisali we wniosku to, co ustaliła grupa zebrana na kawiarence. Zapału starczyło im chyba na jedno pismo i jedno spotkanie. Pomimo zapewnień Janusza Niedźwiedzkiego że nie odpuszczą tematu, potem nie kiwnęli nawet palcem. M.in. taka postawa osób reprezentujących „obywatelski komitet referendalny”, w połączeniu z tekstami o arogancji i nieliczeniu się władz Olsztyna z głosem mieszkańców, wywołuje mój głośny śmiech.

Wspólnie z Moniką Falej ze Związku Stowarzyszeń „Razem w Olsztynie”, przystąpiliśmy w tym roku do zadania Budżet Osiedlowy akcji Masz Głos Masz Wybór, prowadzonej przez Fundację Batorego. Wystąpiliśmy w związku z tym do prezydenta, z propozycją wdrożenia budżetu obywatelskiego w Olsztynie w ramach tego właśnie zadania i ta propozycja została przyjęta

– Kto o tym zadecydował i dlaczego wybrano właśnie Ciebie?

Razem z Moniką Falej zgłosiliśmy się do prezydenta z propozycją wdrożenia budżetu obywatelskiego w ramach zadania Budżet Osiedlowy akcji Masz Głos Masz Wybór. Nie widziałem nikogo innego stojącego w kolejce, do pracy nad tym zadaniem. Wcześniejsi wnioskodawcy mieli już prawdopodobnie inne, bardziej medialne zajęcia. Pewnie woleli zajmować się „dyskryminowanymi” przewoźnikami z Lidzbarka, Ornety i Ostródy. A szkoda, bo pracy przy OBO jest mnóstwo.

– Kogo konkretnie reprezentujesz przy projekcie OBO?

Jarosława Skórskiego. Człowieka urodzonego w Olsztynie, kochającego to miasto. Członka rady osiedla Zatorze i grupy nieformalnej SWAO Zatorze realizującej zadanie Budżet Osiedlowy akcji Masz Glos Masz Wybór. Akcji prowadzonej od 2002 roku przez Fundację Batorego.

Czy jesteś w nim jako osoba prywatna, czy też jako przedstawiciel jakiegoś stowarzyszenia?

Wydaje mi się, że poprzednia odpowiedź jest również odpowiedzią na to pytanie. Należę formalnie do dwóch stowarzyszeń: Świętej Warmii i Warmińsko – Mazurskiego Klubu Akwarystów Bocja. Do drugiego chyba należę, bo nie zapłaciłem tam ani jednej składki. Żadne z tych stowarzyszeń nie ma w swojej działalności statutowej wdrażania budżetu obywatelskiego. Ja natomiast nie mam w żadnym z tych stowarzyszeń funkcji, która uprawniałaby mnie do jakiejkolwiek reprezentacji w jakiejkolwiek sprawie.

– Kto zadecydował i na jakiej podstawie, że masz kompetencje, aby prowadzić spotkania konsultacyjne w sprawie OBO?

Wybór moderatorów do prowadzenia spotkań należał do Moniki Falej. Grupa nieformalna SWAO Zatorze otrzymała od organizatorów akcji Masz Glos Masz Wybór rozszerzone wsparcie polegające m. in. na dwudniowym szkoleniu merytorycznym, dotyczącym budżetu obywatelskiego. W ubiegłym roku również w ramach akcji MGMW uczestniczyłem w czterodniowej Szkole Moderatorów.

– Czy otrzymujesz za to pieniądze bądź jakieś inne bonusy?

Zdarzyło mi się kilka razy, w czasie spotkań roboczych w ratuszu, napić się kawy i wody mineralnej. O ile pamiętam zjadłem też 3 albo 4 ciastka.
Poza tym nie otrzymałem, nie otrzymuję i nie otrzymam w związku ze swoimi działaniami „społecznikowskimi” żadnych pieniędzy, bonusów ani innych świadczeń materialnych i niematerialnych. Wszystkie działania wykonuję za darmo w ramach porozumienia wolontarystycznego z Urzędem Miasta. Nie wykonuję żadnych płatnych prac zleconych dla UMO. Nie staram się o posadę w ratuszu, spółkach miejskich, ani w budżetówce. Powyższe dotyczy również osób z mojej najbliższej rodziny. Nie zamierzam także startować w wyborach samorządowych z listy komitetu dr Piotra Grzymowicza i nie brałem udziału w żadnych rozmowach na ten temat.

Fundacja Batorego w ramach rozszerzonego wsparcia przekazała mi, jako reprezentantowi grupy nieformalnej SWAO Zatorze 500 zł na drobne wydatki związane z zadaniem. Oczywiście muszę się z tej kwoty później rozliczyć. Na dzisiaj z tych pieniędzy sfinansowano zakup domeny www.decydujemy.olsztyn.pl i serwera na którym stoi strona. Część z nich została przeznaczona na wydrukowanie i dystrybucję na Zatorzu ok. 200 plakatów informujących o spotkaniach dotyczących OBO.

– W mediach funkcjonujesz jako Stowarzyszenie Wspierania Aktywności Obywatelskiej Zatorze. Czy jest to zarejestrowane w KRS? Ile osób zrzesza SWAO Zatorze?

W mediach funkcjonuję jako Jarosław Skórski. Często reprezentant – wcześniej grupy inicjatywnej Stowarzyszenia Wspierania Aktywności Obywatelskiej Zatorze, a teraz grupy nieformalnej SWAO Zatorze. Nie informowałem o tym, że grupa ta jest stowarzyszeniem. W czasie naszej debaty w TV Republika, również na początku sprostowałem prowadzącego, który zaczął mówić o stowarzyszeniu. W przypadku grupy nieformalnej trudno jest mówić o ilości zrzeszonych osób.

– Czy pobierałeś jakieś dofinansowanie na działanie SWAO Zatorze z jakichkolwiek programów lub instytucji? Jeśli tak, to w jakiej wysokości? Na jakie cele?

W związku z tym, że SWAO nie posiada osobowości prawnej, nie miałem prawa pozyskiwania środków publicznych z jakichkolwiek programów. Działania grupy finansuję ze środków własnych.
Jako grupa nieformalna w 2012 r. uzyskaliśmy od fundacji Batorego rozszerzone wsparcie w ramach realizacji zadania Wspólna Przestrzeń akcji Masz Głos Masz Wybór. Darowiznę w wysokości 500 zł otrzymałem ja, Jarosław Skórski. Pieniądze te zostały przeznaczone głównie na wydrukowanie i dystrybucje ankiet i plakatów, oraz na wykupienie abonamentu pozwalającego na utrzymanie ankiety internetowej. Dotyczyło to badania opinii mieszkańców przed ogłoszeniem konkursu architektonicznego na zagospodarowanie Placu Dunikowskiego.

– Jako kto występujesz w Koalicji dla Zatorza.

Jarosław Skórski. Człowiek urodzony w Olsztynie, od urodzenia mieszkający po tej stronie torów. Członek Rady Osiedla Zatorze i grupy nieformalnej SWAO Zatorze.

– Co sądzisz o dwóch inicjatywach: Olsztyński Rower Miejski i Olsztyn Garden Festival (w kilku zdaniach).

Do chwili zakończenia konsultacji dotyczących OBO, nie chcę oficjalnie wypowiadać się na temat pomysłów które już są, lub dopiero mogą być zgłoszone jako projekty do Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego. Każdy pomysł wynikający wprost z dyskusji i potrzeb mieszkańców naszego miasta, uważam za niezwykle cenny i potrzebny w rozmowach o Olsztynie. Stanowczo jednak sprzeciwiam się promowaniu zgłoszonych pomysłów jako oficjalnych projektów OBO, jeszcze przed ich formalną weryfikacją.

Na koniec chciałbym serdecznie podziękować za zainteresowanie moją osobą. Żałuje mocno, że pytania które miały dotyczyć Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego, dotyczą jedynie mnie oraz mojej w nim roli i mają bardziej formę przesłuchania, niż wywiadu.

Pytała Aneta Markowska. Odpowiedział Jarosław Skórski