Moją partią jest Olsztyn.

capture_003_01022014_163807Ten tekst wrzuciłem jako szkic w środę 29.01 koło 15. Datę zapisu widać na zdjęciu obok. Nie zdążyłem go opublikować, bo pojawił się inny – zdecydowanie ważniejszy temat. Ponieważ jednak kwestia moich rozmów w sprawie startu w wyborach jest traktowana przez niektórych partyjnych działaczy jako zarzut , wrzucam to teraz. To przecież żadna tajemnica.

 

 

Niczym Staszek, który chciał spróbować sił w biznesie, postanowiłem podjąć wyzwanie i stanąć w wyborczym wyścigu do samorządu. Pozostał do nich jeszcze rok, ale jak twierdzą specjaliści w tym temacie, kampania wyborcza rozpoczyna się już dwa dni po wyborach. Ponieważ mnie do tej pory nie wybierano, swoją postanowiłem rozpocząć prawie 12 miesięcy wcześniej. Są oczywiście tacy, którzy twierdzą, że prowadzę ją już od dłuższego czasu. Cytując jednego z przewodniczących olsztyńskich Rad Osiedli – całe to OBO to pic na wodę, służący jego pomysłodawcom wyłącznie do zebrania kapitału politycznego. Oczywiście to nieprawda. Nie działam dlatego, żeby się pokazać.

Ponieważ z różnych stron docierają do mnie informacje na temat tego, z kim rzekomo pójdę do wyborów, chciałem na razie skupić się właśnie na tej kwestii. Będąc zupełnie zielony w temacie, zadeklarowałem gotowość do rozmów kilku ugrupowaniom. Zarówno tym o zasięgu ogólnopolskim, jak i tym lokalnym. Ze względu na poglądy oscylujące wokół konserwatyzmu i przywiązanie do tradycyjnych wartości, dokonałem wstępnej selekcji. Jako niekoniecznie właściwy potraktowałem m.in. komitet wyborczy człowieka o dość kontrowersyjnym spojrzeniu na małżeństwo, znanego z niekonwencjonalnych pomysłów na wykorzystanie wieży olsztyńskiego ratusza. Finalnie chęć do rozmów zakomunikowałem dwóm formacjom politycznym o ugruntowanej pozycji, których nazwa zaczyna się na P, ludziom skupionym wokół Polski Razem Jarosława Gowina i komitetowi prezydenta Piotra Grzymowicza. Niektórym partyjnym działaczom może wydawać się to niezrozumiałe. Bywa. Dla mnie ważny jest program dla miasta i ludzie z którymi mogę go realizować. Uważam, że na poziomie samorządu flaga partyjna nie ma większego znaczenia. Chodniki, trawniki, ławki i place zabaw nie noszą partyjnych proporców.

Deklaracje padły w grudniu. Od niektórych mam już konkretne propozycje. Inni powiedzieli „zróbmy coś razem pod naszym szyldem, a potem się zobaczy”. Jeszcze inni nie mają czasu (a może po prostu ochoty), żeby spotkać się i porozmawiać. Mają do tego prawo – to oni ustalają warunki.

Po co ten wpis? Żeby przeciąć spekulacje. Oczywiście ci „którzy wiedzą” i tak dalej będą wiedzieć lepiej. Ja decyzji jeszcze nie podjąłem. Z jednej strony cały czas mam nadzieję, że uda mi się konkretnie porozmawiać ze wszystkimi. Z drugiej, wciąż rozważam za i przeciw, starając się uważnie oddzielać kwestie ważne, od mniej ważnych. Tak jak wspomniałem wcześniej – liczy się program dla Olsztyna i liczą się ludzie. Kiedy się zdecyduję? Nie wiem. Na pewno o tym poinformuję. Do tego czasu dalej zamierzam robić swoje. Trwają prace nad ewaluacją i dopracowaniem zasad Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego, Olsztyńska Karta Dużej Rodziny wymaga moim zdaniem poprawy. Jako społecznik nie postrzegający świata w czarno – białych barwach i będący na razie poza partyjnymi konfliktami, traktuję politykę jako troskę o dobro wspólne. I tego chciałbym się trzymać. Jak najdłużej. Moją partią jest Olsztyn.