Inicjatywa uchwałodawcza zgodna z prawem. Ale…

paragrafNa dzisiejszej (23.01.2014) rozprawie, Wojewódzki Sąd Administracyjny po raz kolejny rozpatrywał skargę wojewody warmińsko – mazurskiego na Obywatelską Inicjatywę Uchwałodawczą, wprowadzoną do statutu Olsztyna w marcu 2013 roku. Orzeczenie, które usłyszeliśmy, z jednej strony utwierdziło mnie w przekonaniu, że walczyliśmy o słuszną sprawę. Ale czy po wyroku WSA orzeczenie mogło być inne? Niestety to samo orzeczenie – poprzez odrzucenie wszystkich rozwiązań proceduralnych, które wypracowaliśmy wspólnie z administracją samorządową – dało odczuć gorycz porażki i wywołało ogromne rozczarowanie.

 

W czym rzecz? Otóż pracując nad założeniami OIU długo zastanawialiśmy się, co zrobić, żeby obywatelski projekt uchwały został takim do końca. Czyli w dużym skrócie – jak zabezpieczyć taki projekt przed zmianą, przeinaczeniem lub manipulacją. Po długich dyskusjach i konsultacjach wypracowaliśmy zasady, które pozwalały na kontrolowanie sytuacji. Wg nich nad projektem czuwałaby grupa inicjatywna. Grupa ta najpierw zgłaszałaby pomysł uchwały. Pomysł, jako wniosek zapisywany byłby w rejestrze. Następnie, przy pomocy merytorycznie właściwych wydziałów UMO pisany byłby projekt uchwały. Po sprawdzeniu projektu, grupa miałaby czas na zebranie wymaganych 150 podpisów. Po ich zebraniu uchwała byłaby procedowana w normalnym trybie. Jednakże na każdy etapie projekt mógłby zostać wycofany. Byłaby nad nim pełna kontrola.

Wg sądu jest to niezgodne z prawem. Wg sądu nie może być czegoś takiego jak grupa inicjatywna. Wg sądu to 150 mieszkańców wymyśla uchwałę. I to 150 mieszkańców pisze tą uchwałę. Potem 150 mieszkańców ją podpisuję. Po złożeniu projektu, jeśli okaże się, iż brakuje w projekcie jakiegoś przecinka, albo wpisano niewłaściwe odniesienie do aktów nadrzędnych, 150 mieszkańców musi zmienić projekt. A potem znowu się podpisać. Kiedy już uda się 150 mieszkańcom złożyć właściwy i zgodny z prawem projekt, rozpoczyna się procedowanie. Projekt wędruje po komisjach. Radni wnoszą poprawki. Mogą z uchwały o uspokojeniu ruchu w Śródmieściu zrobić uchwałę zezwalającą na parkowanie w każdym zakamarku Starego Miasta. Potem ją przegłosować i pochwalić się tym, że władza słucha społeczeństwa. 150 mieszkańców będzie mogło co najwyżej zaprotestować. I poskarżyć się wojewodzie, który jak już wiemy jest bardzo proobywatelski i z pewnością pomoże.

Trudno uznać ten wyrok za sukces. Co prawda dano nam, obywatelom, prawo do złożenia projektu uchwały. Jednocześnie jednak pozbawiono nas jakiegokolwiek wpływu na jej dalszy los. Nie tak miało to wyglądać.