Czy OBO zmieni Olsztyn?

Poniżej tekst wywiadu zamieszczonego na oficjalnej stronie Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego.

Czy OBO zmieniło Jarosława Skórskiego?
Nie zastanawiałem się nad tym, ale chyba tak. Jarosław Skórski wie dzisiaj, że nie wszystko, co z pozoru wydaje się proste, jest takim rzeczywiście. I nie wszystko co wydaje się łatwe do zrobienia, rzeczywiście łatwo można zrobić. Jarosław Skórski wie również, że nie trzeba głośno krzyczeć, żeby osiągnąć cel. Czasem wystarczy podwinąć rękawy i wziąć się do roboty.

Czy OBO zmieni Olsztyn?
W tym roku? Nie. W przyszłym? Nie sądzę. Jeżeli jednak będzie to proces wieloletni i dynamicznie dopasowywany do realiów, to tak. Ma szanse zmienić Olsztyn. Powtórzę to, co powtarzam zawsze – OBO to forma dyskusji Olsztynian o Olsztynie. Dyskusji, a nie przekrzykiwania się. To coś innowacyjnego i tak naprawdę od wszystkich mieszkańców Olsztyna zależy, w jakim kierunku pójdzie to dalej i jak głębokie zmiany dzięki temu zajdą.

Czy OBO zmieniło podejście urzędników do Olsztynian?
To w magistracie pracują kosmici? 😉 Nie, to również olsztynianie. Tacy sami jak ja i pan. Myślę, że nie ma sensu tworzyć podziałów na urzędników i mieszkańców. Przeformułuję więc to pytanie – czy władza zmieniła swoje podejście do mieszkańców. Moim zdaniem władza wciąż uczy się słuchania mieszkańców. I widzę nawet postępy w tej nauce. Smuci mnie trochę to, że mieszkańcy w tej nauce nie bardzo pomagają. Bo wciąż najbardziej słychać tych, którzy najgłośniej krzyczą. A kiedy ktoś tylko krzyczy, to trochę trudno o dialog. I słuch można stracić.

Największy sukces ubiegłorocznej edycji?
Projekty wybrane przez mieszkańców są realizowane. Przyznam szczerze, że liczyłem na to, że zostanie zrealizowane jakieś 70%.

Idealny przykład budżetu partycypacyjnego w Polsce, na którym moglibyśmy się wzorować?
Ideałów nie ma. Jest bardzo dobry model z Łodzi i równie dobry z Warszawy. Obydwa w dużej mierze uspołecznione. Uważam jednak, że i my nie mamy się czego wstydzić. Zaczęliśmy bardzo dobrze. Musimy tylko konsekwentnie wyciągać wnioski z niepowodzeń, które się pojawiają i wzmacniać to, co dobre.

Co trzeba zmienić w kolejnej edycji, żeby OBO działało jeszcze sprawniej?
Po głosowaniu przewidziana jest ocena tegorocznej edycji. To mieszkańcy powinni wskazać jak ulepszyć kolejne konsultacje. Co ja bym zmienił? W tym roku całą pracę zrzucono na urzędników. Do swoich codziennych obowiązków dostali dodatkowo plus 70% więcej pracy. To moim zdaniem absurd. OBO powinno być uspołecznione. Wybrana w konkursie organizacja pozarządowa powinna wziąć na siebie kwestie związane z promocją, informacją i edukacją.

Głosowanie – po pierwsze w moim odczuciu system punktowy nie sprawdził się. Jest zbyt skomplikowany. Każdy mieszkaniec powinien mieć możliwość wskazania od jednej do trzech propozycji. Bez żadnych punktów. Forma głosowania – widzę pewien problem w zbieraniu przez mieszkańców kart do głosowania. Promocja projektów ok, ale samo chodzenie z kartami to chyba lekkie zniekształcenie idei. Zwłaszcza, że na karcie do głosowania trzeba wpisać pesel. Jedna z olsztyńskich spółdzielni mieszkaniowych rozesłała list do swoich członków z kartami, na których wskazano konkretne projekty. Wystarczyło wpisać pesel, imię, nazwisko i się podpisać. Karty zbierał potem pracownik spółdzielni. Nauczycielki na zebraniach w szkole dawały rodzicom wypełnione karty do głosowania. To nie jest w moim odczuciu właściwy kierunek i należy nad tym popracować. I jeszcze jedno – to, o co apelowałem przed tegoroczną edycją. Dopuścić do głosowania dzieci i zastanowić się nad formą głosowania rodzinnego.