O bonie wychowawczym

Ponieważ kilka osób zasugerowało mi przeczytanie artykułu Miasto daje rodzinom duże pieniądze na nianie i żłobki. Nowatorski pomysł. informując, że warto zainteresować się tematem, postanowiłem napisać kilka słów o bonie wychowawczym. Bo to o nim jest tekst, a ja od dawna się nim interesuje.

Bon wychowawczy – czyli świadczenie wypłacane na każde dziecko w wieku żłobkowym / przedszkolnym (w zależności od przyjętego modelu) jest narzędziem w moim odczuciu chyba najbardziej prorodzinnym z obecnie dyskutowanych w Polsce. Jego główną ideą jest to, że rodzic sam może podjąć decyzję o tym, czy wyda pieniądze na nianię, żłobek, czy zostanie z dzieckiem w domu, traktując te pieniądze jako formę wynagrodzenia. W modelu idealnym powinien być wypłacany każdemu, bez względu na wysokość dochodów (bo polityka prorodzinna nie jest opieką społeczną). Kwestią dyskusyjną jest to, czy wypłacać go od pierwszego, czy od drugiego dziecka w rodzinie.

Dyskusje na jego temat rozpoczęły się w Polsce kilka lat temu. Kwota 500 zł na każde dziecko (bez szczegółów) pojawiła się jakiś czas temu w programie wyborczym jednej z partii. Jeden z kandydatów w ostatnich wyborach prezydenckich również obiecywał coś podobnego .

W chwili obecnej nad wprowadzeniem tego rozwiązania pracują m.in samorządy:  Nysy (która była liderem), Szczecina i Poznania. Dość mocno wspomaga je w tym Związek Dużych Rodzin Trzy Plus, który lobbuje również nad wprowadzeniem bonu rządowego (bo niby dlaczego mają być tym obciążone samorządy?).
Co warto podkreślić – bon nie funkcjonuje jeszcze w żadnej polskiej gminie. Nikt jeszcze nikomu nic nie wypłaca. Samorządy na razie pracują nad procedurami, prace są zaawansowane, ale pierwsze świadczenia prawdopodobnie wypłacone zostaną od początku 2016 roku.

Dlaczego o tym piszę? Żeby uspokoić. Trzymamy rękę na pulsie. Jednak zanim zapadną jakiekolwiek decyzje musimy dokładnie przyjrzeć się konkretnym procedurom i zobaczyć jak funkcjonują w praktyce. W czasie rozpoczynającego się jutro Zjazdu Dużych Rodzin w Łowiczu będziemy m.in. o bonie wychowawczym dyskutować. Zawsze bowiem lepiej uczyć się na cudzych błędach.