Bon wychowawczy wg. Związku Dużych Rodzin

W dniach 19-21.06.2015 r. odbył się w Łowiczu III Zjazd Dużych Rodzin. Wydarzenie nie mające sobie równych zarówno pod względem organizacyjnym, jak i merytorycznym, jeśli chodzi o politykę prorodzinną w Polsce. Przygotowane zostało wspólnie przez Związek Dużych Rodzin 3+, samorząd Łowicza i samorząd województwa Łódzkiego. Niestety z przyczyn różnych nie dane mi było uczestniczyć w całości zjazdu. Pojawiłem się tylko na wydarzeniu z mojego punktu widzenia najważniejszym. Panelu dyskusyjnym, który początkowo miał dotyczyć bonu wychowawczego, ale finalnie okazał się bardzo merytoryczną rozmową o całej polityce prorodzinnej w Polsce. Uczestniczyli w niej m.in prof. dr hab. Ilona Błaszczak-Przybycińska (SGH), Kordian Kolbiarz (burmistrz Nysy), prof. dr hab. Dorota Kornas-Biela (KUL), dr Stanisław Kluza (SGH), dr Marek Kośny (UE Wrocław), Bartosz Marczuk (z-ca redaktora naczelnego tygodnika WPROST), Paweł Woliński (członek zarządu ZDR3+, prezes Fundacji „Mama i Tata”) Mam z tego spotkania trochę notatek i własnych przemyśleń. Musi jednak upłynąć chwila zanim przeleję to wszystko w słowa. Dzisiaj chciałbym zaprezentować podstawowe założenia bonu wychowawczego wg koncepcji Związku Dużych Rodzin 3+. Ponieważ o bonie coraz więcej się dyskutuje, warto żeby dyskusja opierała się na konkretach. A koncepcja ZDR jest konkretna i co ważne -dobrze opracowana merytoryczne. Zapraszam zatem do lektury. I wymiany poglądów 🙂 Tekst tuż za zdjęciami.

Więcej na temat panelu: III Ogólnopolski Zjazd Dużych Rodzin Trzy Plus w Łowiczu
A tutaj kilka zdjęć z Łowicza

Bon wychowawczy
Podstawowe założenia bonu wg koncepcji Związku Dużych Rodzin 3+

W ostatnich latach wprowadzono kilka korzystnych dla rodzin rozwiązań m.in. roczne urlopy rodzicielskie, ulgi w podatku dochodowym, czy kartę dużej rodziny. Nadal jednak rodziny, w których jedno z rodziców rezygnuje z pracy zarobkowej z uwagi na konieczność opieki nad (większą zwłaszcza liczbą) dzieci są ekonomicznie przez państwo dyskryminowane — płacą bowiem podatki dochodowe, a zwłaszcza wysokie podatki pośrednie od koniecznej konsumpcji dzieci. Pieniądze z tychże podatków „wracają” poprzez różnego typu subwencje do tych, którzy korzystają z opieki instytucjonalnej nad dzieckiem, ale już nie do tych, którzy taką opiekę decydują się sprawować samodzielnie — przeczy to zasadzie sprawiedliwości społecznej. Koszty wychowania dzieci są więc wciąż traktowane jako koszty prywatne rodziców, choć „korzyści z dzieci” są korzyściami publicznymi, gwarantującymi choćby bezpieczeństwo systemów emerytalnych oraz równowagę gospodarczo-społeczną.

Biorąc pod uwagę fakt, iż w okresie od urodzenia do 1 roku życia dziecka rodzice dysponują płatnym urlopem, a od 3 roku życia (docelowo) dostępem do publicznego przedszkola, proponujemy bon wychowawczy, tj. świadczenie powszechne w wysokości 500 zł miesięcznie, wypłacane na dziecko w wieku 1-3 lata. Uważamy, że dostęp do bonu nie powinien być ograniczony kryterium dochodowym (polityka rodzinna nie jest polityką socjalną), choć widzimy możliwość dyskusji nad docelowym rozwiązaniem i wprowadzeniem, np. progresji, tj. zwiększenia wysokości bonu w przypadku licznej rodziny czy objęciem bonem dzieci w wieku przedszkolnym. Jednocześnie dopuszczamy dyskusję nad ewentualnym powiązaniem dostępności bonu z aktywnością zawodową jednego z rodziców, choć co do zasady świadczenie to powinno mieć charakter powszechny. Skutkiem wprowadzenia bonu — z uwagi na jego wysokość: 500 zł — nie będzie rezygnacja kobiet z zatrudnienia, a to dlatego, że kwota bonu będzie zbyt niska w stosunku do wynagrodzenia za pracę. To nie jest rozwiązanie przeciwko żłobkom czy niani, ale narzędzie faktycznie redukujące koszt korzystania z tych instytucji, chociaż — i tego nie ukrywamy, jest to rozwiązanie ograniczające pośrednio (ekonomicznie) rozwój „żłobków molochów”. Co więcej, to rozwiązanie, poprzez mechanizmy rynkowe, będzie stymulowało powstawanie niewielkich, nieformalnych, często rodzinnych form opieki, np. kilka rodzin mających dzieci w tym wieku może podjąć decyzję, że jedna z mam staje się opiekunką, rezygnuje z pracy i jest finansowana przez bony dzieci, którymi się zajmuje. Nasza propozycja będzie więc służyła faktycznemu wzmocnieniu autonomii rodziny — jej upodmiotowieniu. Co więcej, jest też do udźwignięcia przez budżet państwa i wpisuje się w obecnie dostępne mechanizmy wsparcia rodzin, jednocześnie uzupełniając lukę w systemie, jaką jest faktyczny brak mechanizmów wsparcia rodzin w opiece nad dziećmi w wieku 1-3.

Nasza koncepcja zgodna jest z oczekiwaniami polskich rodzin, gdyż jak dowodzą badania 85% kobiet z dziećmi w wieku od czterech miesięcy do trzech lat najchętniej powierzyłaby dziecko opiece rodziny lub bliskich (SMG/KRC 2010). Prezentowana propozycja będzie prowadziła do powstania dużo bardziej efektywnego systemu opieki nad małym dzieckiem niż ten oparty o placówki żłobkowe — to rodzice, znając potrzeby dziecka, będą decydowali o formie najlepszej dla niego opieki. System ten będzie rodził dużo niższe koszty niż te związane z działaniem żłobków. Co więcej, opieka w żłobkach nie tylko jest droga, ale dodatkowo dzieci uczęszczające do tych instytucji często są w nich nieobecne (choroby), a opiekę nad nimi w tym czasie i tak sprawują rodzice (przeciętnie dziecko korzystające ze żłobka przebywało w nim 94 dni). Pobyt dzieci w takich instytucjach jest też degradujący dla ich psychiki, w tym przyszłej zdolności do nawiązywania dojrzałych relacji.

Uważamy, że prezentowana propozycja może zostać wprowadzona przede wszystkim przez ustawę o zmianie ustawy o świadczeniach rodzinnych. Alternatywnym rozwiązaniem byłoby stworzenie odrębnej ustawy o bonie wychowawczym, która mogłaby być w dalszej perspektywie rozwijana —„obudowywana” innymi formami pomocy w wychowaniu dzieci (podobnie jak ustawa o karcie dużej rodziny). Złym rozwiązaniem byłoby natomiast nowelizowanie ustawy o pomocy społecznej z uwagi na odrębne cele polityki rodzinnej i polityki socjalnej, a także ryzyko ingerencji państwa w autonomię rodziny.

Jesteśmy otwarci na dyskusję nad naszym pomysłem i deklarujemy chęć współpracy w jego ewentualnym wprowadzaniu w życie.

Dr hab. Łukasz Hardt, sekretarz Zespołu Ekspertów Zwiqzku Dużych Rodzin3+

Do pobrania wersja pdf